Do sesji EMDR online potrzebujesz trzech rzeczy: pomieszczenia z drzwiami, które możesz zamknąć na czas spotkania, urządzenia ustawionego stabilnie na blacie (nie trzymanego w rękach) oraz słuchawek. To minimum, które w praktyce wystarcza. Resztę – w tym tak zwane Bezpieczne Miejsce – przygotowujemy razem na sesji i nie jest to coś, co da się „ustawić” samodzielnie przed pierwszym spotkaniem.
Poniżej opisuję dokładnie, jak przygotować przestrzeń, żeby pierwsze spotkanie nie zeszło na walkę z technologią. I wyjaśniam, dlaczego przy EMDR niektóre szczegóły – jak kadr kamery czy rodzaj słuchawek – mają większe znaczenie niż przy zwykłej rozmowie terapeutycznej.
Dlaczego przy EMDR przestrzeń znaczy więcej niż przy zwykłej rozmowie
W klasycznej psychoterapii pracujemy głównie słowem. W terapii traumy metodą EMDR pracujemy słowem, ruchem oczu i ciałem jednocześnie – a to zmienia wymagania wobec otoczenia.
Podczas przetwarzania obserwuję nie tylko to, co mówisz. Patrzę na to, jak zmienia się Twój oddech, czy pojawia się napięcie w barkach, czy dłonie zaciskają się na oparciu, czy zmienia się kolor twarzy. To są dane kliniczne – na ich podstawie decyduję, czy kontynuować serię stymulacji, czy zatrzymać się i wrócić do stabilizacji. W gabinecie widzę to bez wysiłku. Przez ekran – tylko wtedy, gdy kadr i światło mi na to pozwalają.
Druga różnica: przetwarzanie traumy potrafi uruchomić silną reakcję ciała. Płacz, drżenie, fala gorąca, nagła potrzeba zmiany pozycji. W gabinecie jesteś w przestrzeni, która jest do tego przygotowana i którą po sesji opuszczasz. W domu musisz tę przestrzeń stworzyć sam – i mieć pewność, że nikt do niej nie wejdzie.
Pomieszczenie – czego naprawdę potrzebujesz
Drzwi, które można zamknąć
To jedyny warunek nienegocjowalny. Nie chodzi o wielkość pokoju ani o wystrój – chodzi o to, żeby Twój układ nerwowy przez pięćdziesiąt minut nie musiał monitorować, czy ktoś wejdzie. Jeśli w tle czuwasz na dźwięk klamki, część zasobów, które powinny iść w przetwarzanie, idzie w czuwanie. Sesja jest wtedy płytsza i po prostu mniej skuteczna.
Praktycznie: uprzedź domowników, że przez godzinę jesteś niedostępny. Nie musisz mówić, co robisz. Wystarczy „mam spotkanie, proszę, nie pukajcie”. Jeśli mieszkasz z małymi dziećmi i nie da się tego zapewnić – powiedz mi o tym przed pierwszą sesją. To nie jest przeszkoda nie do rozwiązania, ale musimy zaplanować pracę inaczej.
Krzesło i pozycja ciała
Wybierz miejsce siedzące z oparciem, w którym możesz oprzeć obie stopy płasko o podłogę. Brzmi banalnie, ale kontakt stóp z podłożem to jedno z podstawowych narzędzi uziemiających, których używam, gdy pobudzenie rośnie za szybko. Kanapa, w której się zapadasz, i łóżko sprawdzają się gorzej – ciało traci punkt oparcia dokładnie wtedy, gdy najbardziej go potrzebuje.
Miej pod ręką szklankę wody i chusteczki. Koc, jeśli lubisz mieć coś, czym można się przykryć – po intensywnym przetwarzaniu wiele osób odczuwa chłód.
Światło i tło
Światło powinno padać na Ciebie od przodu, nie od tyłu. Jeśli usiądziesz plecami do okna, na moim ekranie zobaczę ciemną sylwetkę bez mimiki. Wystarczy przestawić krzesło albo włączyć lampkę stojącą za urządzeniem.
Tło jest dla mnie bez znaczenia. Bałagan na półce nie ma najmniejszego wpływu na terapię – proszę, nie sprzątaj przed sesją.

Kadr kamery – jedyny szczegół techniczny, na którym mi naprawdę zależy
Ustaw urządzenie tak, żebym widziała Twoją głowę, tułów i dłonie. Nie samą twarz.
Powód jest bardzo konkretny. Przy stymulacji bilateralnej prowadzonej przez ekran muszę widzieć ruchy gałek ocznych, żeby wiedzieć, czy śledzisz bodziec, i muszę widzieć ciało, żeby wyłapać reakcje, których sam możesz nie zauważyć. Kadr zamknięty na samej twarzy odbiera mi połowę informacji.
Z tego samego powodu urządzenie musi stać stabilnie na stole lub biurku. Laptop na kolanach drga przy każdym ruchu, a telefon trzymany w dłoni dyskwalifikuje pracę z ruchami oczu całkowicie. Dodatkowo w niektórych wariantach stymulacji będziesz potrzebował obu wolnych rąk – trudno wykonywać naprzemienne postukiwanie, trzymając telefon.
Telefon jako urządzenie główne sprawdza się tylko wtedy, gdy oprzesz go stabilnie i odsuniesz na tyle, żeby zmieścić w kadrze tułów. Laptop albo tablet na podstawce są wygodniejsze.
Sprzęt i technika – minimum, które wystarcza
Słuchawki są obowiązkowe. Nie ze względu na jakość dźwięku, tylko dlatego, że część stymulacji bilateralnej prowadzę dźwiękiem – naprzemiennymi tonami w lewym i prawym uchu. Przez głośnik laptopa ten mechanizm po prostu nie zadziała, bo dźwięk dochodzi z jednego punktu. Wystarczą zwykłe słuchawki przewodowe albo douszne, byle stereo. Sprawdź przed sesją, czy działają oba kanały.
Łącze. Zwykły domowy internet w zupełności wystarcza. Jeśli sygnał bywa słaby, usiądź bliżej routera albo podłącz się kablem. Zamknij w tle wszystko, co pobiera dane – aktualizacje, streaming, chmurę.
Powiadomienia. Wycisz telefon i wyłącz powiadomienia systemowe na urządzeniu, z którego korzystasz. Komunikat z pracy wyskakujący w środku przetwarzania potrafi wybić z procesu skuteczniej, niż się wydaje.
Plan B na zerwane połączenie. Ustalamy go zawsze na pierwszej sesji i zawsze wygląda tak samo: masz przy sobie naładowany telefon, a jeśli obraz padnie w trakcie pracy, dzwonię do Ciebie w ciągu minuty. To ważniejsze niż mogłoby się wydawać – przerwanie kontaktu w środku fazy przetwarzania, bez domknięcia, jest jedyną rzeczą w terapii zdalnej, której naprawdę chcę uniknąć. Dlatego nigdy nie kończymy sesji „w połowie”: zawsze zostawiam czas na zamknięcie i ustabilizowanie, nawet jeśli oznacza to, że danego dnia przetworzymy mniej.
Czas – bufor przed i po
Zaplanuj piętnaście minut przed sesją i co najmniej dwadzieścia po niej.
Te dwadzieścia minut po są ważniejsze. Przetwarzanie nie kończy się w momencie rozłączenia – układ nerwowy pracuje dalej, czasem jeszcze przez kilka dni. Wstanie od laptopa i wejście prosto na spotkanie firmowe jest dokładnie tym, czego robić nie warto. Wyjdź na krótki spacer, zaparz herbatę, zrób cokolwiek, co przenosi uwagę do ciała i do teraźniejszości.
Wiele osób pracujących w trybie zdalnym ustawia sesję na koniec dnia pracy właśnie z tego powodu. To dobry pomysł – zwłaszcza jeśli mieszkasz w innej strefie czasowej i prowadzimy terapię po polsku z zagranicy, gdzie różnica godzin i tak wymaga zaplanowania.
Czego nie robić
- Sesja w samochodzie.
To najczęstsza pokusa u osób, które nie mają w domu prywatnej przestrzeni. Rozumiem ją, ale odradzam stanowczo. Auto nie daje możliwości bezpiecznej pracy z ciałem, pozycja za kierownicą utrudnia uziemienie, a dla osób po wypadkach komunikacyjnych samo wnętrze pojazdu bywa bodźcem uruchamiającym reakcję lękową. Jeśli nie masz warunków w domu, poszukajmy razem innego rozwiązania – czasem lepszym wyjściem jest sesja stacjonarna raz na jakiś czas. - Sesja w biurze albo w przerwie w pracy.
Pięćdziesiąt minut w sali konferencyjnej, po których wracasz do zadań, to nie jest przestrzeń na przetwarzanie traumy. Jeśli to jedyna opcja, powiedz mi – możemy wtedy świadomie zaplanować pracę stabilizacyjną zamiast przetwarzania. - Sesja „przy okazji” – w podróży, na parkingu, u znajomych.
Terapia traumy źle znosi przypadkowość otoczenia.

„Bezpieczne Miejsce” – czym jest, a czym nie jest
Tu potrzebne jest wyraźne rozróżnienie, bo w internecie te dwie rzeczy bywają mieszane.
- Przestrzeń fizyczna to wszystko, co opisałam wyżej – pokój, krzesło, światło, słuchawki. Przygotowujesz ją sam i możesz to zrobić dziś.
- Bezpieczne Miejsce (nazywane też Spokojnym Miejscem) to coś zupełnie innego. To ustrukturyzowana procedura z drugiej fazy protokołu EMDR – etapu przygotowania, o którym piszę szerzej przy okazji
Dlaczego nie warto robić tego samodzielnie z instrukcji znalezionej w sieci? Z dwóch powodów. Po pierwsze, u osób z traumą złożoną wyobrażenie, które miało być bezpieczne, potrafi nieoczekiwanie uruchomić przeciwny materiał – i wtedy potrzebny jest ktoś, kto to zauważy i pomoże wrócić do stabilizacji. Po drugie, zasób instalowany bez stymulacji i bez weryfikacji zwykle po prostu nie utrwala się na tyle, żeby zadziałać w momencie, gdy naprawdę będzie potrzebny.
Co możesz zrobić przed pierwszą sesją: pomyśleć o miejscu, w którym czułeś się spokojnie – realnym albo wyobrażonym. Nie musisz nic z tym robić. Wystarczy, że przyjdzie Ci do głowy. Resztą zajmiemy się razem.
Checklista przed pierwszą sesją online
- Pokój z drzwiami, domownicy uprzedzeni
- Krzesło z oparciem, stopy dosięgają podłogi
- Urządzenie stabilnie na stole, kadr obejmuje głowę, tułów i dłonie
- Światło od przodu, nie od tyłu
- Słuchawki stereo, sprawdzone oba kanały
- Powiadomienia wyłączone, telefon naładowany i pod ręką
- Woda i chusteczki obok
- Dwadzieścia minut wolnego po sesji

Najczęstsze pytania
Czy do terapii online potrzebuję specjalnego programu albo sprzętu?
Nie. Wystarczy laptop, tablet lub telefon z kamerą, przeglądarka i słuchawki. Link do spotkania wysyłam przed sesją – nie musisz nic instalować ani zakładać konta.
Co, jeśli nie mam w domu miejsca, w którym byłbym sam?
Powiedz mi o tym na konsultacji. Mamy wtedy kilka opcji: przesunięcie sesji na godziny, gdy w domu nikogo nie ma, praca stabilizacyjna zamiast przetwarzania na czas, gdy warunki są trudne, albo połączenie formy zdalnej ze spotkaniami stacjonarnymi. Nie jest to sytuacja, która wyklucza terapię.
Czy sesja jest nagrywana?
Nie. Nie nagrywam sesji – ani obrazu, ani dźwięku. Obowiązuje ta sama tajemnica zawodowa co w gabinecie.
Co się stanie, jeśli połączenie zerwie się w trakcie przetwarzania?
Dzwonię do Ciebie na telefon i kontynuujemy głosowo do momentu domknięcia sesji. Dlatego proszę, żeby telefon był naładowany i w zasięgu ręki. Nigdy nie zostawiam sesji otwartej.
Czy mogę mieć sesję w innej strefie czasowej?
Tak. Terminy dla osób mieszkających poza Polską ustalam indywidualnie, uwzględniając różnicę godzin.
Jeśli masz przygotowaną przestrzeń i chcesz zacząć – umów pierwszą konsultację online.
Na pierwszym spotkaniu nie przetwarzamy jeszcze trudnych wspomnień. Poznajemy się, sprawdzamy, czy technika działa po obu stronach, i planujemy dalszą pracę. Zakres i formę sesji zdalnych opisuję szerzej na stronie psychoterapii online.
Autor: Agata Socha – psycholog, psychotraumatolog, certyfikowany terapeuta EMDR. Pracownia Badań Psychologicznych w Krośnie.
